wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział II

Tego ranka gdy się obudziłam duch był tuż przed moją twarzą. Patrzył na mnie złością. Wyglądał nawet bardziej groźnie ze swoimi małymi czarnymi oczami niż zazwyczaj.

- Cassandra?!

Tanvir, moja najlepsza przyjaciółka oraz współlokatorka wbiegła do pokoju. Przekroczyła próg i duch zniknął.

- Wszystko ok, Cass? - spytała siadając na brzegu mojego łóżka.

- T-tak - odpowiedziałam rozglądając się dookoła i patrząc gdzie duch się schował.

Moje ciało drżało niekontrolowalnie. Wzięłam głęboki oddech i Tanvir spojrzała na mnie.

- Jest ok. - powtórzyłam powoli wstając z łóżka - Tylko miałam... koszmar.

Otworzyłam moją szufladę by wyjąć ubrania.

- Cass, co się z tobą dzieje?

Stanęłam.

- Zachowujesz się dziwnie już od jakiegoś czasu! - powiedziała - wydajesz się zdenerwowana.

Ona ma racje. Jestem. Ale nie mogłabym jej tego powiedzieć. Pomyślałaby, ze jestem wariatką! Więc musiałam coś wymyślić.

- Myślę, ze to przez to, że zobaczę dzisiaj One Direction i to sprawia, ze jestem nerwowa.

Spojrzała na mnie, mrugając swoimi rzęsami.

- Okej. - zrezygnowała  - Ale wiesz, jak chcesz porozmawiać to jestem tu.

- Jest ok. - wyjęłam t-shirt z mojej szuflady.

- Więc... Przywieziesz mi zdjęcia tych pięciu bogów seksu? - Tanvir powiedziała z wielkim uśmiechem.

- Oczywiście.

Zaśmiała się zadowolona i opuściła mój pokój życząc mi dobrej zabawy nim wyszła do pracy. Założyłam ubrania i rozejrzałam się. Duch cały czas tu jest. "I dobrze" powiedziałam do siebie.

W końcu zobaczę One Direction! Mam tylko nadzieje, że szalony duch nie będzie mnie obserwować i nie zrujnuje tego momentu!

- Hej! Głupi duchu! - krzyknęłam by mógł mnie usłyszeć - Nie wiem co planujesz dzisiaj robić ale ja idę zobaczyć chłopców i wiem, że ty nie idziesz ze mną!

Odczekałam chwilę i nie usłyszałam żadnego słowa. Pomyślałam, że zrozumiał i nie przyjdzie.

Założyłam biżuterię i usłyszałam dziwny dźwięk i coś huknęło.
Odwróciłam się i zobaczyłam ducha, nawet bardziej strasznego niż zwykle, próbujący skoczyć na mnie.

Jego usta były szeroko otwarte i krzyczał jak maniak, wydając dziwne dźwięki. Jego ręce były wystawione przed niego i wymachiwał nimi jakby chciał coś złapać.

Wydawał się naprawdę zły i zmierzał w moim kierunku. Wydałam niesłyszalny krzyk i skoczyłam na bok. Przewróciłam się, a duch skoczył na ścianę gdzie wiszą moje plakaty One Direction.

Wstałam i spojrzałam w miejsce gdzie wylądował. Wszystkie plakaty były podarte i zniszczone. Zaczełam krzyczeć i uciekłam do kuchni.

- CO Z TOBĄ NIE TAK?!

Rzucił się w moim kierunku, uśmiechając do mnie manipulując i wtedy zniknął. Wsunęłam dłoń we włosy i wciągnęłam powietrze. Upadłam na podłodze i zaczęłam płakać. Co się ze mną dzieje?! Chce żeby to się skończyło!

***

Zespół One Direction jest za kulisami talk-show w którym będę mieli występ i będą mieli wywiad za kilka minut. Siedzą na kanapach i rozmawiają ze sobą. Paul Higgins - ich ochroniarz, podszedł do nich.

- Chłopcy, show zaczyna się za 3 minuty.

- Idealnie. - odpowiedzieli wszyscy.
Wstali i weszli na scenę. Potem jakieś kobiety założyły im mikrofony.

Liam Payne patrzy przez kurtynę oddzielającą ich od fanów. Jest dużo fanów, około 200.

- Wow, tu jest dużo ludzi jak na prywatny koncert. - powiedział

-  Tyle samo jak zawsze. - powiedział Zayn Malik.

- Minuta do wyjścia na scenę. - głos ich poinformował.

- Oh, jedna rzecz zanim wyjdziecie na scenę. - powiedział Paul - Musicie wybrać jednego fana, który do was przyjdzie po wywiadzie i was pozna.

- Wybrać!? - krzyknęli

I znowu jesteśmy w tej sytuacji. W każdym show muszą wybrać fana, którego poznają, żaden z nich nie jest do tego chętny, ponieważ tego nienawidzą.
Wszyscy fani są fantastyczni i zasługują by ich poznać. Ale oni mogą wybrać tylko JEDNEGO. Czują się jakby ranili tych, których nie wybrali.

- 50 sekund! - oznajmił głos. Fani zaczęli krzyczeć.

- Więc jeden z was musi wybrać fana.
Jak zawsze Niall Horan, Harry Styles, Liam i Zayn wskazali palcami na Louisa Tomlinsona, a on robił wszytko by tylko nie być wybrany. Louis spojrzał w górę i zobaczył, że wszyscy wskazują na niego.

- Nie! - zaprotestował - Nie ja, chłopaki! Proszę! To nie fair!

- 10 sekund.

- Okej, Louis, ty wybierzesz fana. - podsumował Paul.

- Wchodzimy! - krzyknął głos i chłopcy wyszli na scenę.





~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ten rozdział tłumaczył mój kochany Hęłnryg - Margaret Magie Darkness, ily. <3


1 komentarz:

  1. ciekawie się zapowiada, z chęcią poczytam dalsze;) @zayancat
    a tak w ogóle to zapraszam cię do siebie http://my-nightmare-train.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń