piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział III

Siedzę na widowni talk-showu i jestem ogromnie podekscytowana. Głos mężczyzny unoszący się echem po całym studio zawiadamiał ile czasu zostało do przyjścia chłopców.

-Trzy minuty! - powiedział.

Jestem taka zachwycona. Wreszcie, zobaczę ich na własne oczy! Już prawie zapomniałam o porannym incydencie.

Pan młody jest psychiczny! Nie wiem dlaczego to zrobił. Nigdy nie chciał mnie skrzywdzić, ale tym razem na pewno miał taki zamiar.

-Minuta!

Boje się, że się tu pojawi. On naprawdę nienawidzi One Direction i nie wiem czemu i co widziałam dziś rano, ale on jest gotowy zrobić z nimi wszystko.

Nie chcę żeby to się stało. Dlaczego widzę tego ducha i czego on ode mnie chce?

-50 sekund!

Krzyczałam ze szczęścia z innymi fanami na widowni.

-10 sekund!

O mój boże, wreszcie!

-Jesteśmy na wizji!

Krzyczałam i klaskałam. Wreszcie ich widzę. Są tutaj. Cała piątka jest cudowna. Machają do widowni i nic na to nie poradzę, ale krzyczałam coraz głośniej.

Zaczęli śpiewać. Czułam się świetnie. Ich głosy były niebiańskie. Śpiewałam z nimi ze łzami w oczach. To jest sen.

Nagle, ktoś wszedł na scenę a chłopcy usiedli. To kobieta. Jest ubrana w sukienkę w kwiatki i białe szpilki. Ma krótkie czarne włosy a jej niebieskie oczy błyszczą na całym studio.

-Witam was, One Direction. - powiedziała machając ręką tak by widownia przestała wiwatować. - Zapraszam na The Suzanne Show!

-Witaj.- odpowiedzieli jej wszyscy razem.

-Więc, na początek chciałabym wam powiedzieć, że śpiewacie naprawdę niesamowicie, świetny występ!

Chłopcy szepnęli krótkie "Dziękuje" gapiąc się na podłogę. Przez moment prowadząca zadawała im pytania i sprawiła, że wszystko było zabawne i ciekawe. Gdy Suzanne zapowiedziała coś wielkiego atmosfera na sali się zmieniła.

-Tak, chłopcy z One Direction wybiorą teraz z całej widowni jednego fana, który będzie miał możliwość ich poznać.

Oddech mi się zatrzymał. Ten fan... to powinnam być ja!

Wszyscy chłopcy spojrzeli na Louisa uśmiechając się a on wywrócił oczami i zaczął:

-Więc, to ja wybiorę szczęśliwego fana...

Moje serce biło tak szybko jak nigdy wcześniej. Wstałam z mojego miejsca, podniosłam ręce i prawie stanęłam na moim siedzeniu.

Krzyczałam: "Louis! Wybierz mnie! Louis! Tutaj!"

Nagle, światła zgasły. Poczułam ukłucie w żołądku. Louis wskazuje na mnie. On wskazuje na... MNIE!
Ochroniarz wziął mnie za rękę i poprowadził mnie za kulisy. Jestem zmieszana. Wszystkie emocje w jednym momencie przechodzą przez całe moje ciało. Co się dzieje?! Właściwie, nie chcę iść. To niemożliwe, nie! Czemu teraz?!

Walczę z ręką ochroniarza, ale on trzyma mnie mocniej. Louis czeka na mnie ze swoimi błyszczącymi oczami i pięknym uśmiechem i...
sprawia, że czuje się znacznie lepiej! Idę!

Jednak sylwetka z perłowo-białą skórą, która pojawiła się za Louisem bardzo mnie przeraża i sprawia, że czuje się słabo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz