Siedzę na widowni talk-showu i jestem ogromnie podekscytowana. Głos mężczyzny unoszący się echem po całym studio zawiadamiał ile czasu zostało do przyjścia chłopców.
-Trzy minuty! - powiedział.
Jestem taka zachwycona. Wreszcie, zobaczę ich na własne oczy! Już prawie zapomniałam o porannym incydencie.
Pan młody jest psychiczny! Nie wiem dlaczego to zrobił. Nigdy nie chciał mnie skrzywdzić, ale tym razem na pewno miał taki zamiar.
-Minuta!
Boje się, że się tu pojawi. On naprawdę nienawidzi One Direction i nie wiem czemu i co widziałam dziś rano, ale on jest gotowy zrobić z nimi wszystko.
Nie chcę żeby to się stało. Dlaczego widzę tego ducha i czego on ode mnie chce?
-50 sekund!
Krzyczałam ze szczęścia z innymi fanami na widowni.
-10 sekund!
O mój boże, wreszcie!
-Jesteśmy na wizji!
Krzyczałam i klaskałam. Wreszcie ich widzę. Są tutaj. Cała piątka jest cudowna. Machają do widowni i nic na to nie poradzę, ale krzyczałam coraz głośniej.
Zaczęli śpiewać. Czułam się świetnie. Ich głosy były niebiańskie. Śpiewałam z nimi ze łzami w oczach. To jest sen.
Nagle, ktoś wszedł na scenę a chłopcy usiedli. To kobieta. Jest ubrana w sukienkę w kwiatki i białe szpilki. Ma krótkie czarne włosy a jej niebieskie oczy błyszczą na całym studio.
-Witam was, One Direction. - powiedziała machając ręką tak by widownia przestała wiwatować. - Zapraszam na The Suzanne Show!
-Witaj.- odpowiedzieli jej wszyscy razem.
-Więc, na początek chciałabym wam powiedzieć, że śpiewacie naprawdę niesamowicie, świetny występ!
Chłopcy szepnęli krótkie "Dziękuje" gapiąc się na podłogę. Przez moment prowadząca zadawała im pytania i sprawiła, że wszystko było zabawne i ciekawe. Gdy Suzanne zapowiedziała coś wielkiego atmosfera na sali się zmieniła.
-Tak, chłopcy z One Direction wybiorą teraz z całej widowni jednego fana, który będzie miał możliwość ich poznać.
Oddech mi się zatrzymał. Ten fan... to powinnam być ja!
Wszyscy chłopcy spojrzeli na Louisa uśmiechając się a on wywrócił oczami i zaczął:
-Więc, to ja wybiorę szczęśliwego fana...
Moje serce biło tak szybko jak nigdy wcześniej. Wstałam z mojego miejsca, podniosłam ręce i prawie stanęłam na moim siedzeniu.
Krzyczałam: "Louis! Wybierz mnie! Louis! Tutaj!"
Nagle, światła zgasły. Poczułam ukłucie w żołądku. Louis wskazuje na mnie. On wskazuje na... MNIE!
Ochroniarz wziął mnie za rękę i poprowadził mnie za kulisy. Jestem zmieszana. Wszystkie emocje w jednym momencie przechodzą przez całe moje ciało. Co się dzieje?! Właściwie, nie chcę iść. To niemożliwe, nie! Czemu teraz?!
Walczę z ręką ochroniarza, ale on trzyma mnie mocniej. Louis czeka na mnie ze swoimi błyszczącymi oczami i pięknym uśmiechem i...
sprawia, że czuje się znacznie lepiej! Idę!
Jednak sylwetka z perłowo-białą skórą, która pojawiła się za Louisem bardzo mnie przeraża i sprawia, że czuje się słabo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz