Siedzę na widowni talk-showu i jestem ogromnie podekscytowana. Głos mężczyzny unoszący się echem po całym studio zawiadamiał ile czasu zostało do przyjścia chłopców.
-Trzy minuty! - powiedział.
Jestem taka zachwycona. Wreszcie, zobaczę ich na własne oczy! Już prawie zapomniałam o porannym incydencie.
Pan młody jest psychiczny! Nie wiem dlaczego to zrobił. Nigdy nie chciał mnie skrzywdzić, ale tym razem na pewno miał taki zamiar.
-Minuta!
Boje się, że się tu pojawi. On naprawdę nienawidzi One Direction i nie wiem czemu i co widziałam dziś rano, ale on jest gotowy zrobić z nimi wszystko.
Nie chcę żeby to się stało. Dlaczego widzę tego ducha i czego on ode mnie chce?
-50 sekund!
Krzyczałam ze szczęścia z innymi fanami na widowni.
-10 sekund!
O mój boże, wreszcie!
-Jesteśmy na wizji!
Krzyczałam i klaskałam. Wreszcie ich widzę. Są tutaj. Cała piątka jest cudowna. Machają do widowni i nic na to nie poradzę, ale krzyczałam coraz głośniej.
Zaczęli śpiewać. Czułam się świetnie. Ich głosy były niebiańskie. Śpiewałam z nimi ze łzami w oczach. To jest sen.
Nagle, ktoś wszedł na scenę a chłopcy usiedli. To kobieta. Jest ubrana w sukienkę w kwiatki i białe szpilki. Ma krótkie czarne włosy a jej niebieskie oczy błyszczą na całym studio.
-Witam was, One Direction. - powiedziała machając ręką tak by widownia przestała wiwatować. - Zapraszam na The Suzanne Show!
-Witaj.- odpowiedzieli jej wszyscy razem.
-Więc, na początek chciałabym wam powiedzieć, że śpiewacie naprawdę niesamowicie, świetny występ!
Chłopcy szepnęli krótkie "Dziękuje" gapiąc się na podłogę. Przez moment prowadząca zadawała im pytania i sprawiła, że wszystko było zabawne i ciekawe. Gdy Suzanne zapowiedziała coś wielkiego atmosfera na sali się zmieniła.
-Tak, chłopcy z One Direction wybiorą teraz z całej widowni jednego fana, który będzie miał możliwość ich poznać.
Oddech mi się zatrzymał. Ten fan... to powinnam być ja!
Wszyscy chłopcy spojrzeli na Louisa uśmiechając się a on wywrócił oczami i zaczął:
-Więc, to ja wybiorę szczęśliwego fana...
Moje serce biło tak szybko jak nigdy wcześniej. Wstałam z mojego miejsca, podniosłam ręce i prawie stanęłam na moim siedzeniu.
Krzyczałam: "Louis! Wybierz mnie! Louis! Tutaj!"
Nagle, światła zgasły. Poczułam ukłucie w żołądku. Louis wskazuje na mnie. On wskazuje na... MNIE!
Ochroniarz wziął mnie za rękę i poprowadził mnie za kulisy. Jestem zmieszana. Wszystkie emocje w jednym momencie przechodzą przez całe moje ciało. Co się dzieje?! Właściwie, nie chcę iść. To niemożliwe, nie! Czemu teraz?!
Walczę z ręką ochroniarza, ale on trzyma mnie mocniej. Louis czeka na mnie ze swoimi błyszczącymi oczami i pięknym uśmiechem i...
sprawia, że czuje się znacznie lepiej! Idę!
Jednak sylwetka z perłowo-białą skórą, która pojawiła się za Louisem bardzo mnie przeraża i sprawia, że czuje się słabo.
piątek, 18 kwietnia 2014
wtorek, 15 kwietnia 2014
Rozdział II
Tego ranka gdy się obudziłam duch był tuż przed moją twarzą. Patrzył na mnie złością. Wyglądał nawet bardziej groźnie ze swoimi małymi czarnymi oczami niż zazwyczaj.
- Cassandra?!
Tanvir, moja najlepsza przyjaciółka oraz współlokatorka wbiegła do pokoju. Przekroczyła próg i duch zniknął.
- Wszystko ok, Cass? - spytała siadając na brzegu mojego łóżka.
- T-tak - odpowiedziałam rozglądając się dookoła i patrząc gdzie duch się schował.
Moje ciało drżało niekontrolowalnie. Wzięłam głęboki oddech i Tanvir spojrzała na mnie.
- Jest ok. - powtórzyłam powoli wstając z łóżka - Tylko miałam... koszmar.
Otworzyłam moją szufladę by wyjąć ubrania.
- Cass, co się z tobą dzieje?
Stanęłam.
- Zachowujesz się dziwnie już od jakiegoś czasu! - powiedziała - wydajesz się zdenerwowana.
Ona ma racje. Jestem. Ale nie mogłabym jej tego powiedzieć. Pomyślałaby, ze jestem wariatką! Więc musiałam coś wymyślić.
- Myślę, ze to przez to, że zobaczę dzisiaj One Direction i to sprawia, ze jestem nerwowa.
Spojrzała na mnie, mrugając swoimi rzęsami.
- Okej. - zrezygnowała - Ale wiesz, jak chcesz porozmawiać to jestem tu.
- Jest ok. - wyjęłam t-shirt z mojej szuflady.
- Więc... Przywieziesz mi zdjęcia tych pięciu bogów seksu? - Tanvir powiedziała z wielkim uśmiechem.
- Oczywiście.
Zaśmiała się zadowolona i opuściła mój pokój życząc mi dobrej zabawy nim wyszła do pracy. Założyłam ubrania i rozejrzałam się. Duch cały czas tu jest. "I dobrze" powiedziałam do siebie.
W końcu zobaczę One Direction! Mam tylko nadzieje, że szalony duch nie będzie mnie obserwować i nie zrujnuje tego momentu!
- Hej! Głupi duchu! - krzyknęłam by mógł mnie usłyszeć - Nie wiem co planujesz dzisiaj robić ale ja idę zobaczyć chłopców i wiem, że ty nie idziesz ze mną!
Odczekałam chwilę i nie usłyszałam żadnego słowa. Pomyślałam, że zrozumiał i nie przyjdzie.
Założyłam biżuterię i usłyszałam dziwny dźwięk i coś huknęło.
Odwróciłam się i zobaczyłam ducha, nawet bardziej strasznego niż zwykle, próbujący skoczyć na mnie.
Jego usta były szeroko otwarte i krzyczał jak maniak, wydając dziwne dźwięki. Jego ręce były wystawione przed niego i wymachiwał nimi jakby chciał coś złapać.
Wydawał się naprawdę zły i zmierzał w moim kierunku. Wydałam niesłyszalny krzyk i skoczyłam na bok. Przewróciłam się, a duch skoczył na ścianę gdzie wiszą moje plakaty One Direction.
Wstałam i spojrzałam w miejsce gdzie wylądował. Wszystkie plakaty były podarte i zniszczone. Zaczełam krzyczeć i uciekłam do kuchni.
- CO Z TOBĄ NIE TAK?!
Rzucił się w moim kierunku, uśmiechając do mnie manipulując i wtedy zniknął. Wsunęłam dłoń we włosy i wciągnęłam powietrze. Upadłam na podłodze i zaczęłam płakać. Co się ze mną dzieje?! Chce żeby to się skończyło!
Zespół One Direction jest za kulisami talk-show w którym będę mieli występ i będą mieli wywiad za kilka minut. Siedzą na kanapach i rozmawiają ze sobą. Paul Higgins - ich ochroniarz, podszedł do nich.
- Chłopcy, show zaczyna się za 3 minuty.
- Idealnie. - odpowiedzieli wszyscy.
Wstali i weszli na scenę. Potem jakieś kobiety założyły im mikrofony.
Liam Payne patrzy przez kurtynę oddzielającą ich od fanów. Jest dużo fanów, około 200.
- Wow, tu jest dużo ludzi jak na prywatny koncert. - powiedział
- Tyle samo jak zawsze. - powiedział Zayn Malik.
- Minuta do wyjścia na scenę. - głos ich poinformował.
- Oh, jedna rzecz zanim wyjdziecie na scenę. - powiedział Paul - Musicie wybrać jednego fana, który do was przyjdzie po wywiadzie i was pozna.
- Wybrać!? - krzyknęli
I znowu jesteśmy w tej sytuacji. W każdym show muszą wybrać fana, którego poznają, żaden z nich nie jest do tego chętny, ponieważ tego nienawidzą.
Wszyscy fani są fantastyczni i zasługują by ich poznać. Ale oni mogą wybrać tylko JEDNEGO. Czują się jakby ranili tych, których nie wybrali.
- 50 sekund! - oznajmił głos. Fani zaczęli krzyczeć.
- Więc jeden z was musi wybrać fana.
Jak zawsze Niall Horan, Harry Styles, Liam i Zayn wskazali palcami na Louisa Tomlinsona, a on robił wszytko by tylko nie być wybrany. Louis spojrzał w górę i zobaczył, że wszyscy wskazują na niego.
- Nie! - zaprotestował - Nie ja, chłopaki! Proszę! To nie fair!
- 10 sekund.
- Okej, Louis, ty wybierzesz fana. - podsumował Paul.
- Wchodzimy! - krzyknął głos i chłopcy wyszli na scenę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ten rozdział tłumaczył mój kochany Hęłnryg - Margaret Magie Darkness, ily. <3
- Cassandra?!
Tanvir, moja najlepsza przyjaciółka oraz współlokatorka wbiegła do pokoju. Przekroczyła próg i duch zniknął.
- Wszystko ok, Cass? - spytała siadając na brzegu mojego łóżka.
- T-tak - odpowiedziałam rozglądając się dookoła i patrząc gdzie duch się schował.
Moje ciało drżało niekontrolowalnie. Wzięłam głęboki oddech i Tanvir spojrzała na mnie.
- Jest ok. - powtórzyłam powoli wstając z łóżka - Tylko miałam... koszmar.
Otworzyłam moją szufladę by wyjąć ubrania.
- Cass, co się z tobą dzieje?
Stanęłam.
- Zachowujesz się dziwnie już od jakiegoś czasu! - powiedziała - wydajesz się zdenerwowana.
Ona ma racje. Jestem. Ale nie mogłabym jej tego powiedzieć. Pomyślałaby, ze jestem wariatką! Więc musiałam coś wymyślić.
- Myślę, ze to przez to, że zobaczę dzisiaj One Direction i to sprawia, ze jestem nerwowa.
Spojrzała na mnie, mrugając swoimi rzęsami.
- Okej. - zrezygnowała - Ale wiesz, jak chcesz porozmawiać to jestem tu.
- Jest ok. - wyjęłam t-shirt z mojej szuflady.
- Więc... Przywieziesz mi zdjęcia tych pięciu bogów seksu? - Tanvir powiedziała z wielkim uśmiechem.
- Oczywiście.
Zaśmiała się zadowolona i opuściła mój pokój życząc mi dobrej zabawy nim wyszła do pracy. Założyłam ubrania i rozejrzałam się. Duch cały czas tu jest. "I dobrze" powiedziałam do siebie.
W końcu zobaczę One Direction! Mam tylko nadzieje, że szalony duch nie będzie mnie obserwować i nie zrujnuje tego momentu!
- Hej! Głupi duchu! - krzyknęłam by mógł mnie usłyszeć - Nie wiem co planujesz dzisiaj robić ale ja idę zobaczyć chłopców i wiem, że ty nie idziesz ze mną!
Odczekałam chwilę i nie usłyszałam żadnego słowa. Pomyślałam, że zrozumiał i nie przyjdzie.
Założyłam biżuterię i usłyszałam dziwny dźwięk i coś huknęło.
Odwróciłam się i zobaczyłam ducha, nawet bardziej strasznego niż zwykle, próbujący skoczyć na mnie.
Jego usta były szeroko otwarte i krzyczał jak maniak, wydając dziwne dźwięki. Jego ręce były wystawione przed niego i wymachiwał nimi jakby chciał coś złapać.
Wydawał się naprawdę zły i zmierzał w moim kierunku. Wydałam niesłyszalny krzyk i skoczyłam na bok. Przewróciłam się, a duch skoczył na ścianę gdzie wiszą moje plakaty One Direction.
Wstałam i spojrzałam w miejsce gdzie wylądował. Wszystkie plakaty były podarte i zniszczone. Zaczełam krzyczeć i uciekłam do kuchni.
- CO Z TOBĄ NIE TAK?!
Rzucił się w moim kierunku, uśmiechając do mnie manipulując i wtedy zniknął. Wsunęłam dłoń we włosy i wciągnęłam powietrze. Upadłam na podłodze i zaczęłam płakać. Co się ze mną dzieje?! Chce żeby to się skończyło!
***
Zespół One Direction jest za kulisami talk-show w którym będę mieli występ i będą mieli wywiad za kilka minut. Siedzą na kanapach i rozmawiają ze sobą. Paul Higgins - ich ochroniarz, podszedł do nich.
- Chłopcy, show zaczyna się za 3 minuty.
- Idealnie. - odpowiedzieli wszyscy.
Wstali i weszli na scenę. Potem jakieś kobiety założyły im mikrofony.
Liam Payne patrzy przez kurtynę oddzielającą ich od fanów. Jest dużo fanów, około 200.
- Wow, tu jest dużo ludzi jak na prywatny koncert. - powiedział
- Tyle samo jak zawsze. - powiedział Zayn Malik.
- Minuta do wyjścia na scenę. - głos ich poinformował.
- Oh, jedna rzecz zanim wyjdziecie na scenę. - powiedział Paul - Musicie wybrać jednego fana, który do was przyjdzie po wywiadzie i was pozna.
- Wybrać!? - krzyknęli
I znowu jesteśmy w tej sytuacji. W każdym show muszą wybrać fana, którego poznają, żaden z nich nie jest do tego chętny, ponieważ tego nienawidzą.
Wszyscy fani są fantastyczni i zasługują by ich poznać. Ale oni mogą wybrać tylko JEDNEGO. Czują się jakby ranili tych, których nie wybrali.
- 50 sekund! - oznajmił głos. Fani zaczęli krzyczeć.
- Więc jeden z was musi wybrać fana.
Jak zawsze Niall Horan, Harry Styles, Liam i Zayn wskazali palcami na Louisa Tomlinsona, a on robił wszytko by tylko nie być wybrany. Louis spojrzał w górę i zobaczył, że wszyscy wskazują na niego.
- Nie! - zaprotestował - Nie ja, chłopaki! Proszę! To nie fair!
- 10 sekund.
- Okej, Louis, ty wybierzesz fana. - podsumował Paul.
- Wchodzimy! - krzyknął głos i chłopcy wyszli na scenę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ten rozdział tłumaczył mój kochany Hęłnryg - Margaret Magie Darkness, ily. <3
Rozdział I
-Więc, czy możesz mi wytłumaczyć co cię tu sprowadza Cassandro? - Terapeuta spojrzał na mnie ostrożnie. Czekał na moją odpowiedź podpierając swoją głowę na zaciśniętej pięści. Widzę go kątem mojego oka. Siedzę na krześle, które jest postawione tyłem do niego.
Nie odpowiedziałam mu, jedynie wpatrywałam się w sufit. Chciałabym by mógł przeczytać moje myśli i zrozumieć dlaczego tu tak naprawdę jestem.
Nigdy z nikim nie rozmawiałam o moich problemach. Nawet z moimi rodzicami. Teraz nie mam nic do stracenia, jestem w gabinecie terapeuty.
-Widzę rzeczy.
-Rzeczy? - powtórzył zapisując coś w swoim notatniku. - Jakie rzeczy widzisz? - No i jest. Pytanie, którego nie chciałam usłyszeć. "Co widzisz?"
Prawdę mówiąc, widzę, słyszę i czuję czyjąś obecność. Tak, ja, Cassandra, dziewiętnastolatka, widzę duchy. Duchy zmarłych ludzi.
Wszystko zaczęło się gdy miałam 7 lat. Moi rodzice i ja przeprowadziliśmy się do bardzo starego domu w Liverpoolu. Stwierdzili, że był piękny. Pierwszego dnia, byłam przerażona zimnym głosem chcącego czyjejś śmierci. Nie chciałam powiedzieć o tym moim rodzicom, mogli pomyśleć, że byłam szalona.
Gdy miałam 12 lat przeprowadziliśmy się do normalnego domu w Londynie. Myślałam, że głosy ucichną, ale myliłam się. Prześladował mnie ten sam głos. Każdej nocy duch unosił się nad moim łóżkiem wydając dziwne dwięki, strasząc mnie na śmierć. Nigdy jednak mnie nie skrzywdził.
Teraz, mam 19 lat a on wciąż za mną podąża. Ten umarły mężczyzna z czarnymi włosami, perłowo-białą skórą, ubrany w czarny garnitur, bez skarpetek, oczy utkwione głęboko w fioletowych orbitach, wyglądał jak zmarły pan młody. Bałam się wszystkiego co z nim związane, ale najbardziej przerażała mnie duża, krwawa rana w jego szyji. Każdego dnia wydawała się być głębsza i bardziej czerwona. Chłopak zawsze powtarzał trzy słowa: "Zabić...Czemu...Maria..."
Spędzałam z tą postacią całe noce. Bałam się przebywania z nim, ale nie tylko on mi się ukazuje. Widzę wszystkich zmarłych ludzi, którzy chcą mi się pokazać, jednak tylko on pokazywał mi się WSZĘDZIE gdzie byłam.
Wróciłam do terapeuty by mógł mi jakoś pomóc. Mam pracę, muszę płacić za połowę czynszu na moje mieszkanie (mieszkam z przyjaciółką) i nie mogę się skoncentrować przez tego ducha. Nigdy nie szukałam pomocy ponieważ każdego dnia wmawiałam sobie, że wszystko ustąpi... tak bardzo się myliłam.
Wytłumaczyłam wszystko terapeucie.
-Widzisz nieproszonych gości od czasu gdy miałaś 7 lat. Nigdy nie rozmawiałaś o tym ani nie szukałaś pomocy? - Nie, nigdy, ale ktoś mi pomógł nawet o tym nie wiedząc. One Direction.
Gdy miałam 17 lat, obejrzałam X-Factor i po prostu się w nich zakochałam. Za każdym razem gdy pan młody jest niedaleko, podkręcam głośność na maxa by o nim zapomnieć. Gdy One Direction jest włączone, nie widzę go. On znika. Czuje się bezpiecznie gdy oni są ze mną. Przykleiłam ich plakaty dookoła mojego łóżka a on już się nad nim nie unosi. Stoi przed moimi drzwiami i szepcze te trzy słowa. Może się ich boi...?
Jest parę chwil gdy go nie widzę. Nie jest obecny od 20 do 21. Gdy pan młody odchodzi z powodu muzyki wygląda na wściekłego, bardzo wściekłego. Szepcze coraz szybciej i głośniej słowo "ZABIĆ..."
One Direction pomogło mi znaleźć odrobinę radości. Jutro mają prywatny koncert w Londynie, na który idę.
Będą śpiewali i udzielali wywiadów. Pewnie nie będę widziała pana młodego. Wygląda na to, że ich nienawidzi.
-Więc, Cassandro - Powiedział terapeuta - Widziałem mnóstwo ludzi mających skłonność do widzenia zjawisk paranormalnych i innych takich i to wyjątkowy dar. Nie musisz się bać, ale musimy znać różnicę między złymi duchami a tymi, które przybywają w pokoju.- Przewróciłam moimi niebieskimi oczami. Te duchy zrujnowały mi życie, złe czy nie! Przeczesałam włosy dłonią i westchnęłam.
-Powiedz mi, Cassandra. Człowiek, którego opisałaś nie wygląda na normalnego. Czy jest on teraz z nami?
-Jasne, że jest. - powiedziałam cicho.
Wskazałam kąt pomieszczenia, w którym przebywałam. Pan młody był tam od początku wizyty.
Patrzył na mnie swoimi małymi czarnymi oczami.
-I myślę, że go zawiodłeś. - kontynuowałam, zamykając oczy by nie widzieć jego białej twarzy. - Ja... ja powinnam iść... - wstałam niezgrabnie i złapałam swoją torebkę. Podbiegłam do drzwi unikając strasznej postaci. Pociągnęłam klamkę do drzwi, terapeuta dodał:
-Na razie nic nie mogę zrobić, ale przyjdź ponownie jeśli chcesz porozmawiać.
Nie odpowiedziałam mu, jedynie wpatrywałam się w sufit. Chciałabym by mógł przeczytać moje myśli i zrozumieć dlaczego tu tak naprawdę jestem.
Nigdy z nikim nie rozmawiałam o moich problemach. Nawet z moimi rodzicami. Teraz nie mam nic do stracenia, jestem w gabinecie terapeuty.
-Widzę rzeczy.
-Rzeczy? - powtórzył zapisując coś w swoim notatniku. - Jakie rzeczy widzisz? - No i jest. Pytanie, którego nie chciałam usłyszeć. "Co widzisz?"
Prawdę mówiąc, widzę, słyszę i czuję czyjąś obecność. Tak, ja, Cassandra, dziewiętnastolatka, widzę duchy. Duchy zmarłych ludzi.
Wszystko zaczęło się gdy miałam 7 lat. Moi rodzice i ja przeprowadziliśmy się do bardzo starego domu w Liverpoolu. Stwierdzili, że był piękny. Pierwszego dnia, byłam przerażona zimnym głosem chcącego czyjejś śmierci. Nie chciałam powiedzieć o tym moim rodzicom, mogli pomyśleć, że byłam szalona.
Gdy miałam 12 lat przeprowadziliśmy się do normalnego domu w Londynie. Myślałam, że głosy ucichną, ale myliłam się. Prześladował mnie ten sam głos. Każdej nocy duch unosił się nad moim łóżkiem wydając dziwne dwięki, strasząc mnie na śmierć. Nigdy jednak mnie nie skrzywdził.
Teraz, mam 19 lat a on wciąż za mną podąża. Ten umarły mężczyzna z czarnymi włosami, perłowo-białą skórą, ubrany w czarny garnitur, bez skarpetek, oczy utkwione głęboko w fioletowych orbitach, wyglądał jak zmarły pan młody. Bałam się wszystkiego co z nim związane, ale najbardziej przerażała mnie duża, krwawa rana w jego szyji. Każdego dnia wydawała się być głębsza i bardziej czerwona. Chłopak zawsze powtarzał trzy słowa: "Zabić...Czemu...Maria..."
Spędzałam z tą postacią całe noce. Bałam się przebywania z nim, ale nie tylko on mi się ukazuje. Widzę wszystkich zmarłych ludzi, którzy chcą mi się pokazać, jednak tylko on pokazywał mi się WSZĘDZIE gdzie byłam.
Wróciłam do terapeuty by mógł mi jakoś pomóc. Mam pracę, muszę płacić za połowę czynszu na moje mieszkanie (mieszkam z przyjaciółką) i nie mogę się skoncentrować przez tego ducha. Nigdy nie szukałam pomocy ponieważ każdego dnia wmawiałam sobie, że wszystko ustąpi... tak bardzo się myliłam.
Wytłumaczyłam wszystko terapeucie.
-Widzisz nieproszonych gości od czasu gdy miałaś 7 lat. Nigdy nie rozmawiałaś o tym ani nie szukałaś pomocy? - Nie, nigdy, ale ktoś mi pomógł nawet o tym nie wiedząc. One Direction.
Gdy miałam 17 lat, obejrzałam X-Factor i po prostu się w nich zakochałam. Za każdym razem gdy pan młody jest niedaleko, podkręcam głośność na maxa by o nim zapomnieć. Gdy One Direction jest włączone, nie widzę go. On znika. Czuje się bezpiecznie gdy oni są ze mną. Przykleiłam ich plakaty dookoła mojego łóżka a on już się nad nim nie unosi. Stoi przed moimi drzwiami i szepcze te trzy słowa. Może się ich boi...?
Jest parę chwil gdy go nie widzę. Nie jest obecny od 20 do 21. Gdy pan młody odchodzi z powodu muzyki wygląda na wściekłego, bardzo wściekłego. Szepcze coraz szybciej i głośniej słowo "ZABIĆ..."
One Direction pomogło mi znaleźć odrobinę radości. Jutro mają prywatny koncert w Londynie, na który idę.
Będą śpiewali i udzielali wywiadów. Pewnie nie będę widziała pana młodego. Wygląda na to, że ich nienawidzi.
-Więc, Cassandro - Powiedział terapeuta - Widziałem mnóstwo ludzi mających skłonność do widzenia zjawisk paranormalnych i innych takich i to wyjątkowy dar. Nie musisz się bać, ale musimy znać różnicę między złymi duchami a tymi, które przybywają w pokoju.- Przewróciłam moimi niebieskimi oczami. Te duchy zrujnowały mi życie, złe czy nie! Przeczesałam włosy dłonią i westchnęłam.
-Powiedz mi, Cassandra. Człowiek, którego opisałaś nie wygląda na normalnego. Czy jest on teraz z nami?
-Jasne, że jest. - powiedziałam cicho.
Wskazałam kąt pomieszczenia, w którym przebywałam. Pan młody był tam od początku wizyty.
Patrzył na mnie swoimi małymi czarnymi oczami.
-I myślę, że go zawiodłeś. - kontynuowałam, zamykając oczy by nie widzieć jego białej twarzy. - Ja... ja powinnam iść... - wstałam niezgrabnie i złapałam swoją torebkę. Podbiegłam do drzwi unikając strasznej postaci. Pociągnęłam klamkę do drzwi, terapeuta dodał:
-Na razie nic nie mogę zrobić, ale przyjdź ponownie jeśli chcesz porozmawiać.
Prolog
Delikatnie starł swoim kciukiem łzę toczącą się w dół mojej twarzy. Patrzył się w moje oczy z ręką położoną na moim policzku.
-Dlaczego płaczesz? - zapytał słodkim głosem. Wzięłam głęboki oddech, mrugnęłam i dałam łzom wolno spływać. Spojrzałam w niebieskie tęczówki.
-On mnie chce.- wyszeptałam by nikt inny nie mógł mnie usłyszeć - on mnie chce...
-Kto?- zmartwił się.
W odpowiedzi, przeszedł mnie dreszcz.
-Nie bój się, jesteś ze mną bezpieczna, kochanie.
Pochylił się nade mną i poczułam jego usta na moich. One mnie uspokajają. Pocałował mnie namiętnie, gdy schody zaskrzypiały wydając dziwny dźwięk. Odsunęłam się od niego, moje mięśnie się napieły, ręce rozprostowały wzdłuż ciała a oczy wyglądąły jak dwie piłeczki.
-On jest tutaj...
-Dlaczego płaczesz? - zapytał słodkim głosem. Wzięłam głęboki oddech, mrugnęłam i dałam łzom wolno spływać. Spojrzałam w niebieskie tęczówki.
-On mnie chce.- wyszeptałam by nikt inny nie mógł mnie usłyszeć - on mnie chce...
-Kto?- zmartwił się.
W odpowiedzi, przeszedł mnie dreszcz.
-Nie bój się, jesteś ze mną bezpieczna, kochanie.
Pochylił się nade mną i poczułam jego usta na moich. One mnie uspokajają. Pocałował mnie namiętnie, gdy schody zaskrzypiały wydając dziwny dźwięk. Odsunęłam się od niego, moje mięśnie się napieły, ręce rozprostowały wzdłuż ciała a oczy wyglądąły jak dwie piłeczki.
-On jest tutaj...
Subskrybuj:
Posty (Atom)